Klusizm,  Osobiste,  Życie

Podsumowanie roku

Kto Kluską się urodził, Kluską pozostanie

 

Tak sobie siedzę i myślę nad podsumowaniem roku 2019, co mi się udało a co nie. I z tego myślenia wyszło mi 11 punktów takich małych sukcesów i porażek.

 

  1. Na wiosnę, gdy zaczęłam liczyć kalorie, udało mi się schudnąć 4 kg i być blisko swej wymarzonej wagi i wyglądu ‘prawie-jak-modelka’. Później zaczęłam niestety coraz bardziej odpuszczać. Ostatnie 2 miesiące to już w ogóle były pt. jem co chcę i ile chcę i teraz mam tego skutek – wróciło mi 5 kg i jestem znów Kluską w pełnej krasie. Czyli niezbyt się udało.
  2.  Ale. Nauczyłam się w miarę sprawnie ogarniać sobie posiłki, planować, poznałam też kaloryczność wielu produktów. Zatem mam nadzieję, że powrót do dobrych nawyków żywieniowych nie powinien być trudny. Tylko muszę też poszukać inspiracji na bezmięsne obiady. Nie zostałam wegetarianką bo lubię mięso, tylko tak po prostu ostatnio jakoś nie mam ochoty by je jeść codziennie.
  3. Wciąż się lubię z siłownią, trenowanie stało się moim nawykiem i nie wyobrażam już sobie by stać się ponownie leniwą Kluską kanapową.
  4. Miłości dalej brak. Przez rok łudziłam się, że Robal się obudzi i przekona, że jesteśmy sobie przeznaczeni i wróci do mnie. Niestety tak się nie stało i pewnie dalej żyłabym marzeniami wspomnieniami, gdybym nie poznała pana M. Przeżyłam z nim krótki, bo 2-tygodniowy, bardzo miły romans. Który szedł w dobrą stronę czegoś poważniejszego ale życie po raz kolejny spłatało mi figla i nagle się okazało, że w tym momencie nie możemy być razem. I mimo, że znów czuję się lekko zdołowana i jest mi smutno, to to spotkanie dało mi też promyczek nadziei, że może gdzieś na świecie jest jeszcze jakiś mężczyzna odpowiedni dla mnie a ja nie jestem tak beznadziejna jak myślałam i mogę się jeszcze podobać. Ale to może w przyszłości.
  5. Zaczęłam czytać jeżdżąc tramwajami do pracy. Dzięki temu w tym roku udało mi się przeczytać paręnaście książek. Co w porównaniu do poprzednich lat, gdzie czytałam jedną, może dwie rocznie, daje niezły progres. I z tego się bardzo cieszę.
  6. Przełamałam się i udało mi się parę razy gdzieś samej pójść. Czy to do kina, na spacer, czy na warsztaty kulinarne. Bo generalnie to lubię robić różne rzeczy ale np. w parze.
  7. Byłam na fajnych wakacjach na cudownej wyspie Malcie. Poznałam i zaprzyjaźniłam się ze świetną dziewczyną.
  8. Odnowiłam kontakt ze starą paczką znajomych, który to (kontakt) urwał się między nami na 2 lata. A oni przyjęli mnie z powrotem jak gdyby nigdy nic.
  9. Wciąż mam kochającą i wspierającą rodzinę. Mamę, tatę, babcię i siostrę. Siostra w nadchodzącym roku wychodzi za mąż więc chociaż niech jej się ułoży w miłości, czego jej z całego serca życzę.
  10. W pracy też się ułożyło. Dokładnie rok temu było źle jeśli chodzi o atmosferę i pewnych ludzi. Później pomału zaczęło się zmieniać, ktoś odszedł, ktoś przyszedł, ktoś zmienił nastawienie. W pewnym momencie, chyba w październiku/listopadzie było tak sielankowo, że aż nierealnie i zaczęłam się zastanawiać kiedy to jebnie. Wielkiego bum nie było, ale chyba się już ustabilizowało i powinno być normalnie. Zobaczymy jak wrócę po nowym roku do biura.
  11. Znalazłam nowe hobby – zalewam różne rzeczy żywicą epoksydową. Efekty tych zabaw może wkrótce i wam pokażę.

 

Szczęśliwego Nowego Roku 2020 wszystkim!!!!!!!!!!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *