Osobiste,  Życie

Kluska ma dziś urodziny

Happy Birthday to me!

 

Zróbmy małe podsumowanie:

Wiek: 34

Mąż: 0

Dzieci: 0

Jakiś facet, narzeczony: 0

Ktokolwiek? …

Kot: 1

 

Czyli wychodzi na to, że robię się pomału starą panną. Choć mentalnie czasem czuję się na 17 a czasem na 26 lat.

 

Trochę smutne te urodziny. Jeszcze rok temu miałam fajnego faceta i to jego najbardziej mi brakuje. Kogoś do przytulenia, pogadania, wyjścia gdzieś razem, codziennych rozmów. W ogóle myślałam, że może w tym roku nareszcie zamieszkamy razem, może on się oświadczy, weźmiemy ślub i gdzieś za rok jakieś dziecko? Ginekolog mnie straszy żeby się wyrobić z pierwszym dzieckiem do 35 roku życia. No to peszek panie K., dziecka nie ma i pewnie już raczej nigdy nie będzie.

No dobra, powiedzmy że jeszcze mam trochę czasu, nie umieram, ale wzięło mnie dziś na przemyślenia. Mając 20 lat myślałam, że w tym wieku co teraz jestem będę mieć już fajną pracę, męża i dziecko bądź dzieci. Że to normalna kolej rzeczy i moje życie potoczy się jak większości ludzi. Ale jak widać moje życie nie jest normalne.

Jestem Kluską i z wyglądu i charakteru.
Więc i cała reszta musi być po kluskowemu. Ale walczę i po raz kolejny nie poddam się i spróbuję choć trochę coś w swoim życiu zmienić na lepsze. 100 lat!

 

Ja wiem, że to nic złego być samemu. Że nie powinno się definiować życia na podstawie czy ma się kogoś czy nie. Bo człowiek to skończona ‘całość’ a nie ‘połówka’ szukająca tej drugiej by wreszcie stać się jednością.

Ja to wiem i staram się kochać siebie. I mam też parę plusów w swoim życiu.

Mam kochającą i wspierającą rodzinę a to najważniejsze. Ogromnie się cieszę i doceniam, że są przy mnie.

Zdrowie jako takie ale jest. Zawsze mogłoby być gorzej, z pewnymi problemami nauczyłam się już żyć, inne pomoże wyleczyć lekarz.

Pracę też mam fajną i co ważne bardzo ją lubię. I ludzie w moim dziale są najlepsi. Mniej fajne są dojazdy zajmujące mi prawie godzinę w jedną stronę, ale pomału się do tego przyzwyczajam.

Więc tak naprawdę do szczęścia brakuje mi tylko miłości… (i Robala…)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *