Klusizm,  Sport,  Życie

Kluska i sport

Odkąd pamiętam, unikałam wszelkiej aktywności fizycznej jak mogłam.

 

W podstawówce, przez pierwsze 3 klasy zamiast wychowania fizycznego był u mnie basen. Niestety byłam opornym dzieckiem i do tej pory nie potrafię pływać. Wręcz panicznie boję się głębokiej wody. Z tego co pamiętam chodziłam może przez rok, góra dwa, a później już miałam załatwione zwolnienie.

PŁYWANIE – ODPADA

 

Później nadeszły wyższe klasy szkoły podstawowej i tzw. WF. Przez kolejne 4 lata miałam bodajże dwie nauczycielki. Pierwsza dość łagodna, więc czasami jak była brzydka pogoda (a do sali gimnastycznej mieliśmy daleko), zamiast iść, siadaliśmy w klasie i graliśmy np. w planszówki czy inne miłe i niewymagające większej aktywności zabawy.

Ale pojawiła się też druga nauczycielka, surowsza i wymagająca. Chodziło się na salę gimnastyczną (dopiero pod koniec mojej szkoły wybudowano nam nowiutką na miejscu) i grało czy to w siatkówkę, czy koszykówkę, czy unihokeja. Lekkoatletyka czy gimnastyka też były.

Siatkówka była fajna lecz miałam spore problemy by przebić piłkę na drugą stronę boiska.

Koszykówki nie lubiłam po tym jak dostałam piłką w twarz.

Gdy graliśmy w unihokeja zawsze stałam na bramce by się nie nabiegać.

Nigdy nie skakałam przez kozła bo zawsze jak były takie zajęcia, ja nie ćwiczyłam. Stania na rękach się bałam i dalej boję, tak samo nie udało mi się nauczyć robić tzw. gwiazdę.

Bieganie wokół stadionu też się zdarzało i niezbyt to lubiłam.

Jedyne z czego jestem dumna to skok w dal; mój rekord życiowy wynosi 4,20 m i z tego powodu zostałam nawet wzięta na wojewódzkie zawody lekkoatletyczne dla szkół podstawowych. Tak się zestresowałam, że chyba 2 skoki spaliłam, bieganie było średnie, o pchnięciu kulą nie wspomnę. Jak widać Kluską byłam chyba od zawsze jeśli chodzi o sport. 😀

KOSZYKÓWKA – ODPADA

SIATKÓWKA – ODPADA

UNIHOKEJ – ODPADA

LEKKOATLETYKA – ODPADA

GIMNASTYKA – ODPADA

BIEGANIE – ODPADA

 

Nadeszły czasy liceum. Tu chyba od razu albo maksymalnie po 1 klasie załatwiłam sobie zwolnienie i unikałam sportu jak tylko się dało.

Chociaż miałam rower i raz na czas sobie jeździłam, głównie w wakacje.

ROWERREKREACYJNIE RAZ NA CZAS JEST SPOKO

 

Na koniec studia. Jak zobaczyłam, że są różne zajęcia sportowe, na które trzeba się zapisać, jest ograniczona liczba miejsc i kto pierwszy ten lepszy… podziękowałam i jak najszybciej załatwiłam sobie również zwolnienie. Zresztą nawet nie musiałam się za bardzo starać. W wieku 17 lat zdiagnozowano u mnie kłębuszkowe zapalenie nerek i odgórnie miałam zakaz zbytniego przemęczania organizmu. Więc dla mnie tym lepiej i cieszyłam się, że nie muszę w tym wszystkim uczestniczyć.

I tak sobie żyłam bez sportu przez prawie 30 lat…

 

Niech żyje Klusizm!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *