Mężczyźni,  Związki,  Życie

Kluska i Robal

W poprzednim wpisie wspomniałam o kimś, kto niejako stworzył Kluskę.

On stworzył mnie, a ja jego – Robala.
Kluska i Robal, para idealnie niedobrana lub niedobranie idealna. Dziś z okazji Walentynek chciałam co nieco o nim napisać.

Mówi się że do trzech razy sztuka.

Też tak myślałam. W swoim nieco ponad trzydziestoletnim życiu miałam 3 poważne związki. Pierwszy trwał ok 2 lat, drugi 6,5 roku a ostatni 3 lata. I wierzyłam, że ten trzeci będzie już ostatnim. Że jesteśmy w takim wieku, że o miłości i życiu myśli się poważnie. Że zamieszkamy razem, może nawet weźmiemy ślub, założymy rodzinę. A nasza miłość oparta na solidnej przyjaźni przetrwa wszystko.

 

Poznaliśmy się w czerwcu 2015 roku. Na początku wydał mi się dziwny, później jednak zaprzyjaźniliśmy się. Był inny od reszty mężczyzn których znałam. Pewny siebie, robiący co chce, nie patrzący na innych i mówiący zawsze prawdę, nawet jeśli była bolesna. Z drugiej strony trochę brakowało mu właśnie empatii, waląc prosto z mostu co myśli, nie myślał o drugiej osobie, że może ją zranić. Wiadomo, nikt nie jest idealny. Ale coś mnie do niego ciągnęło.

Zaczęliśmy pisać do siebie codziennie, potem się spotykać co jakiś czas, poznałam go lepiej i bardziej. Raz wyskoczyliśmy na weekend do Budapesztu ale wciąż jako kumple. I dopiero po tym wyjeździe pod koniec sierpnia zaczęłam patrzeć na niego trochę inaczej i myśleć czy mogłoby być coś z tego więcej. Kolejny wspólny wyjazd nadarzył się na przełomie września i października. Tym razem do Zakopanego. Wspólny pokój, jedno duże łóżko… i bum, stało się! Zostaliśmy parą. Pierwszy rok był cudowny, praktycznie w ogóle się nie kłóciliśmy. Później wiadomo, pierwsze zauroczenie opadło ale dalej wiele nas łączyło i nadal się kochaliśmy.

 

Wiele przeszliśmy razem, jego utratę pracy, depresję, potem znalezienie pracy. Operację nosa. Był bardzo ambitny i dodatkowo mając już pracę zaczął studia podyplomowe. Po angielsku. Coraz mniej miał dla mnie czasu, coraz rzadziej się widywaliśmy… A jak się już widzieliśmy to nie bardzo mieliśmy co robić. Chyba się w tym wszystkim pogubiliśmy, przestaliśmy pracować nad związkiem, pielęgnować go. W końcu raz zamilkł na tydzień. Tyle wytrzymałam. Pojechałam do niego i usłyszałam, że to koniec. Że on nie widzi już naszej wspólnej przyszłości.

Mój świat runął. Po raz kolejny zostałam porzucona przez faceta.

Jestem nieuleczalną romantyczką i do końca wierzyłam, że zwyciężymy, że damy radę i przetrwamy. Że już na zawsze będziemy razem – Kluska i Robal…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *