Klusizm,  Odżywianie,  Sport,  Życie

Kluska i postanowienia noworoczne

No to mamy 2019 rok!

Jak co roku wraz z magiczną zmianą daty większość ludzi robi sobie postanowienia. Muszę przyznać, że dawniej nigdy takowych nie robiłam bo jakoś nie czułam potrzeby. Zaczęłam o tym myśleć dopiero jakieś 2-3 lata temu. W sumie wtedy też zaczęłam obserwować Panią Swojego Czasu (https://www.paniswojegoczasu.pl/) i się od niej uczyć. Dalej daleko mi do organizowania i zarządzania sobą w czasie ale przynajmniej jestem tego świadoma jak nic nie umiem i jak wiele jeszcze muszę się nauczyć.

 

Tak więc od tych paru lat wymyślam co święta nowe postanowienia noworoczne, po czym po roku okazuje się, że nic z tego nie zostało zrealizowane!

 

Moje odwieczne postanowienie nr 1, oraz jak podejrzewam większości kobiet – schudnąć!

Nie potrzebuje wiele, tylko 5kg, a jednak jest to waga nie do przeskoczenia. Niby schudnąć jest bardzo prosto, przyjmujemy mniej kalorii niż spalamy ale jak to zrobić jak się uwielbia jeść? No dobra, wprowadziłam trochę zdrowych zmian w swoim żywieniu, np nie jadam fast-foodów (raz na parę miesięcy to nie grzech), nie pijam i nigdy nie piłam słodkich napojów gazowanych bo po prostu nie lubię, unikam potraw smażonych i wieprzowiny, unikam kupnych ciasteczek do kawy, obiady do pracy gotuję sobie sama… ale.

Niestety wciąż mam słabość do słodyczy i czekolady. Babcia upiecze ciasto lub drożdżówki, to jestem pierwsza do jedzenia. Wyjdę na miasto z kimś się spotkać na kawę, mają w ofercie fajne ciasta? Poproszę kawałek. W pracy koleżanka przyniesie Michałki lub inne pralinki, też nie odmówię. Oczywiście próbuje z tym walczyć i czasem jak mnie najdzie ochota na coś słodkiego to zjadam garść bakalii oraz zaczęłam sobie sama przygotowywać tzw fit słodycze, zamienniki tych kupnych, ale suma summarum mój bilans kaloryczny pod koniec tygodnia jest cały czas dodatni. Dlatego od lat wyglądam tak samo, moja waga waha się ew +- 2kg i nie chce spaść w dół.

Niech żyje Klusizm!

 

Drugim niezrealizowanym postanowieniem z zeszłego roku jest właśnie ułożenie sobie jadłospisu, który pozwoliłby mi schudnąć.

Byłam u paru dietetyków, próbowałam kilku zrobionych dla mnie diet, najdłużej wytrzymałam 4 tygodnie. Bo ileż można jeść kiełki i tofu i burgery z buraka. Dodatkowo gotowanie tych posiłków zajmowało mi 2-3 h dziennie! A to przecież nie o to chodzi by spędzać w kuchni cały wolny wieczór. Po pewnym czasie powiedziałam dość i sama postanowiłam się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. I wiem już jakie jest moje zapotrzebowanie kaloryczne by utrzymać wagę, a jakie by schudnąć, wiem co dobrze jest jeść a czego unikać, wiem nawet jak ułożyć taką dietę… tylko jakoś cały czas mi nie wychodzi. Bo to jednak jest czasochłonne i trzeba znać swoje upodobania kulinarne oraz mieć pomysły na szybkie i zdrowe dania, których przygotowanie zajmie max pół godziny. Raz nawet ułożyłam i był całkiem w porządku ale z drugiej strony właśnie ileż można jeść w kółko to samo. Taki jadłospis powinno się modyfikować co parę tygodni, urozmaicać i uwzględniać sezonowe warzywa i owoce. A to kolejny czas, który trzeba na to poświęcić i pomyśleć a ja jako przykładna Kluska mam wieczny niedoczas. Dlatego od roku jest to mój cel, moje postanowienie i od roku nie jestem w stanie tego zrealizować.

Niech żyje Klusizm!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *